Jakim jestem rodzicem?

Trzeba nam rodzicom podejmować trud odpowiadania sobie na to pytanie. Nie ma bowiem idealnych rodziców. A nasze wychowanie jest procesem, to znaczy, że trwa, że się zmienia, bo zmienia się i rośnie nasze dziecko, zmieniamy się my pod wpływem rozmaitych problemów dnia codziennego. Spróbujcie Państwo odpowiedzieć sobie na takie pytania:

– czy pozwalam mojemu dziecku na wszystko czego pragnie, czy bardzo krótko je trzymam, bo życie jest ciężkie?

– czy kupuję każdą drobnostkę, o której dziecko marzy, czy uważam, że takie zachowanie rozpieszcza moje dziecko?

– czy pozwalam, żeby dziecko miało pełną swobodę, o wszystkim samo decydowało, czy też ja decyduję o wszystkim za nie, bo wiem najlepiej i znam je lepiej niż ono samo siebie?

– czy w sytuacji konfliktowej w przedszkolu słucham tylko strony mojego dziecka i tylko w jego wersję wierzę czy też wcale nie wierzę mojemu dziecku i słucham jedynie wersji innych dzieci i nauczycielki?

– czy nie karzę mojego dziecka, bo uważam, że karanie źle wpływa na jego rozwój, czy każę moje dziecko za każde najmniejsze przewinienie?

– czy wyręczam swoje dziecko w ubieraniu się, nie daję domowych obowiązków, bo jest za małe, czy nie pomagam mojemu dziecku i nakładam obowiązki, karząc, gdy ich nie wykona?

Każde z tych pytań zostało zadane z punktu widzenia dwóch przeciwstawnych postaw rodzicielskich – liberalnej i nadopiekuńczej oraz autorytarnej i rygorystycznej. Jakim jestem rodzicem – nadopiekuńczym, czy autorytarnym? A może obojętnym na to, jak rozwija się moje dziecko i jakie są jego potrzeby – sadzam je przed telewizorem czy komputerem dla świętego spokoju i wszyscy są zadowoleni?

Może twarde są te słowa, ale jaki styl wychowania obieramy, z takimi problemami będziemy borykać się w niedługiej przyszłości. I tak:

– rodzic nadopiekuńczy – musi spodziewać się, że jego dziecko będzie uważało, że jest w rodzinie najważniejsze, jego potrzeby są najważniejsze, (nie będzie liczyło się z innymi), być może będzie nieporadne i niepewne (np. w szkole), bo był ktoś kto usuwał mu spod nóg przeszkody, nie będzie radziło sobie z porażkami

– rodzic autorytarny, karzący, dyscyplinujący – może się zdziwić, że jego dziecko staje się w grupie rówieśniczej agresywne ( będzie odreagowywało swoje napięcie), nie będzie opowiadało o swoich problemach z obawy przed karą, będzie szukało sobie grupy rówieśniczej, która go zaakceptuje

– rodzic obojętny- nigdy nie będzie wiedział o swoim dziecku zbyt wiele, szybko straci z nim więź emocjonalną, dziecko poszuka grupy, która go zaakceptuje i zrozumie

Nie ma idealnych rodziców ale jest jeszcze jeden sposób wychowania – styl wspierający. Realizują go rodzice poszukujący najlepszej drogi wychowania, którzy próbują równoważyć opiekę i dyscyplinę, wspieranie i wymagania. Jest trudniejsze niż wyręczanie czy rozliczanie, bo wymaga od rodzica, aby swoje dziecko słuchał, próbował zrozumieć, wspierał w trudności nie wyręczając go, kierował się mądrą dyscypliną, która wymaga posłuszeństwa, ale nie za wszelką cenę, która nagradza dobre zachowanie a brak nagrody (zabranie przywileju) stosuje jako karę. I taki rodzic słucha swojego dziecka, ale nie zamyka się na opinie osób, które z dzieckiem pracują, wychowują. Taki rodzic poznaje, jak rozwija prawidłowo jego pociecha zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym, emocjonalnym, społecznym.

Już dziś do takiego wychowania zachęcam. Bądźcie Państwo przyjaciółmi swoich dzieci (nie kumplami ani strażnikami), bądźcie ich bohaterami ( nie służącymi ani przełożonymi).

I na koniec pewne porównanie – gdy „idziemy z dzieckiem przez życie” ważne jest czy idziemy przed nim (usuwamy wszelkie przeszkody, wyręczamy), czy idziemy za nim (kontrolujemy każdy krok), czy idziemy obok dając poczucie bezpieczeństwa trzymając za rączkę, opowiadając i tłumacząc jak fascynujący jest świat, który razem oglądamy i wspólnie zachwycać się tym, co razem przeżywamy.

Joanna Wojtczak – pedagog