O nas

Historia przedszkola legendą pisana

Legenda o pewnym zamczysku cz.1

(napisana z okazji 50-lecia przedszkola)

Za górami, za lasami, za dolinami. Na Dolnym Śląsku, na ziemi Wrocławskiej przy ulicy Pułaskiego zwanej, stało szare, smutne zamczysko.

Tak się stało, że właśnie w okolicy przebywała Dobra Wróżka Panią Dyrektor zwana. Bardzo się zasmuciła, gdy zamczysko zobaczyła i pomyślała, że już czas – coś zmienić.

Zaprosiła, więc dzieci z całej okolicy, by mury zamczyska rozweseliły swymi: głosikami, chichotami, pląsami i zabawami.

Tak się też stało i wiele lat trwało i trwa do dziś, lat już pięćdziesiąt bez mała.

A wiesz, kiedy pierwsza wróżka odchodziła, by sprawami innymi się zająć, na jej miejsce następna przychodziła. Było tych wróżek do tej pory ponad 14, a ile będzie tego nikt już nie wie.

Była wróżka: (imiona i nazwiska pań dyrektorek)

Wanda Żankowska
Eugenia Widawska
Barbara Głaz Durska
Ludwika Gruszczyńska Lucyną zwana
Krystyna Goś
Janina Tiuchty
Barbara Łaczmańska
Halina Adamczyk
Grażyna Wasilewska – Kubiak
Renata Bytnar

A teraz radośnie nam czaruje, świat rozwesela i barwami tęczy koloruje wróżka Renata Bytnar.

Oczywiście one same rady by sobie nie dały, więc na pomoc zawołały księżniczki z dalekich i bliskich stron, aby pacholęta pilnowały, nauczały zabawy i gry organizowały i z rycerstwem, czyli rodzicami współpracowały.

Dzieci wciąż przybywało i przybywało, aż się biedne zamczysko mało nie rozerwało. Więc aby dziatwę nakarmić i oporządzić sprowadzono najlepsze ochmistrzynie i hrabianki.

I tak radość, szczęście gościły w zamczysku, a dzięki dzieciom dużo było wrzawy, pląsów i zabawy. Jednak zły czarnoksiężnik nie rad z tej sytuacji postanowił zrównać z ziemią całe owe bractwo przy użyciu wody.

I wtedy rzecz się straszna stała!!! Odra w korytach swych płynąć przestała i wylała na Wrocław cały tak, że domy prawie pływały. Dotarły owe wody do zamczyska i koniec jego istnienia widać było z bliska.

Jednak serca gorące, ręce pracowite, przywiązanie i miłość do starego zamczyska nie pozwoliły zrównać go z ziemią.

Do walki stanęły wróżki, księżniczki, ochmistrzynie, mieszczanki, rycerstwo i oczywiście dziatwa z całej okolicy – wodę zaczęły wybierać począwszy od piwnicy.

Nawet słońce mocniej grzać zaczęło i tęczę zawołało siedmiokolorową by radość i nadzieję rozpostarły nad każdą głową.

Tak plan czarnoksiężnika spełzł na niczym i znowu radość, śmiech i wrzawa brzmiały w całej okolicy.

A my się tutaj dzisiaj gromadzimy, bo pełną „50” hucznie obchodzimy.

Mury zamczyska rozweselamy i ciąg dalszy legendy tworzymy, bo do historii tego miejsca należymy.

Legenda o pewnym zamczysku cz.2

(napisana z okazji otwarcia nowego budynku przedszkola)

Lata płyną… legenda się tworzy… zamczysko we Wrocławiu na Pułaskiego spokojnie sobie stoi. Wróżka Renata niczego i nikogo się nie boi. Władzę sprawuje, nad wszystkim z powagą i pokorą panuje. Księżniczki wspiera, władzy im nie odbiera.

Dobrą renomą zamczysko się cieszy, przybywają do niego z odległych stron Wrocławia młodsze i starsze dzieci. Dzieci w zamczysku czas miło spędzają, chętnie się bawią, miasto Wrocław, stolicę Dolnego Śląska, zwiedzają. Legendy o ziemi wrocławskiej poznają. O Mostku Czarownic między wieżami kościoła Marii Magdaleny wiedzą, o Kluskowej Bramie obok kościoła Idziego też z pewnością niektóre starszaki powiedzą. Miłość wielka Barbary i Henryka też wszystkich zachwyca, gdy dzieci słuchają o kamiennej głowie, płoną ich rumiane lica. Potwory groźne w klatkach też księżniczki dzieciom pokazują, a artystów – muzycznych grajków i nadwornych aktorów chętnie dzieciarni prezentują.

Księżniczki z serca się starają, nad Odrą, rwącą rzeką, ciepłymi myślami czuwają. W pamięci wszyscy mają jej z koryt wystąpienie, wszyscy mają teraz na Odrę większe baczenie.

Wróżka Renata wszystkim zarządza i pomiędzy księżniczki, ochmistrzynie, mieszczanki dobra rozporządza. Z rycerstwem – rodzicami wróżka Renata współpracuje, sumiennie ich pilnuje, cenne uwagi dozuje. Ma tu rycerstwo na Pułaskiego całkiem sympatycznie, problemy dzieci rozwiązują się niemal plastycznie. Księżniczki pomagają, muzyką wspierają, radą podbudują, konkursami zintegrują. Ciepła atmosfera w zamczysku panuje czy to Boże Narodzenie, czy dzień powszedni, czy też kiedy zając z kolorową pisanką na stole króluje.

Tęcza siedmiokolorowa nad zamczyskiem świeci, tak, że zaczynają go zwać „Tęczowym Domkiem” rodzice i dzieci. Jest kolorowo, barwnie, gwarnie, wieść w kraj się niesie… Do władz ziem trafia, efekty przyniesie…

Zwierzchnik ziem wróżkę Renatę do siebie zwołuje, ofertę przedstawia, plany prezentuje.

Jest sprawa! – rzecze zwierzchnik – zamczysko trzeba poszerzyć, komnat więcej udostępnić, dać innym z dóbr skorzystać, dać im tę uciechę!

Sprawę przemyślę – rzecze wróżka Renata. Wie już jednak, że propozycja to nie byle jaka.

Propozycję przyjmie, honorową jest wróżką, a w środku bije kochające dzieci serduszko.

Papier podpisany, praca wre jak szalona, a wszystkiego panuje i nad wszystkim czuwa niestrudzona Ona.

Zamczyska część druga na powierzchni staje, a wróżka Renata klucz do gmachu na ulicy Komuny Paryskiej dostaje. Kolory dobiera, mebelki z pracownikami montuje. Wszystkich motywuje, za pracę dziękuje. Nowe księżniczki do zamczyska zwołuje, idee im przedstawia, uwag wysłuchuje.

Ochmistrzynie, mieszczanki, księżniczki stają w nowych progach, nie gościła tu wcześniej innych pracowników noga. Dziatwa ze stron przybywa, komnaty zapełnia, wszyscy się tym cieszą, to już szczęścia pełnia!

Słońce grzać mocniej zaczyna, tęcza barwami świeci, na Pułaskiego i Komuny Paryskiej zapoznają się dzieci.

Zamczysko tętni życiem, płynie w nim spokojne i dostatnie życie, a to już wyższych szczytów zdobycie.

Lata będą płynąć…

Wróżka Renata dalszą legendę będzie tworzyć, pomogą jej w tym wszyscy: dziatwa, rycerstwo, pracownicy „starzy” i „młodzi”…